» Blog » No i mleko się rozlało
27-03-2014 10:36

No i mleko się rozlało

W działach: Fani, RPG | Odsłony: 1309

"Gazeta Wyborcza" o gwałtach w RPG (większość tekstu niestety za ścianą), czyli natychmiast potrzebujemy w fandomie porządnych warsztatów z PR-u. Natychmiast. Ale jeszcze bardziej potrzebujemy refleksji nad wewnątrzśrodowiskowymi standardami, które są, jakie są.

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
+5

To ktoś czyta na poważnie takie tabloidy jak Gazeta Wyborcza czy Super Express?

Cytat tygodnia: "On zgwałcił mi postać. Jest mi smutno, gdy go spotykam.".

27-03-2014 11:02
Squid
   
Ocena:
+5

Ech, żałuję, że erpegi są takie niszowe, bo jeden tekst o gwałtach to tak na oko 100% tekstów o grach fabularnych w mainstreamowej prasie z ostatnich lat.

Warsztaty z PR i refleksja brzmią dobrze, ale jak je zrobić? Gdybyśmy zaczęli pisać do Wyborczej o tym, że erpegi kształcą i teatr i wyobraźnia i nauka matematyki i sesje dla negocjatorów ONZ, to brzemilibyśmy głupio i tak, jakbyśmy chcieli maskować gwałty. A na standardy mogę wpłynąć co najwyżej nie dopuszczając do gwałtów na sesjach, na których jestem (skuteczne, do zrobienia, ale dotyczy tylko osób, z którymi gram, a nie całego środowiska), prowadząc prelekcje na konwentach (czy nie jest ich i tak naprawdę dużo?) i, ewentualnie, uderzając do wszystkich znajomych z pogadankami o gwałceniu w RPG (myślę, że to miałoby znikomą skuteczność i uboczny efekt utraty znajomych).

27-03-2014 11:15
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4

Do tej pory traktowałem wyborczą jako zwykłą nierzetelną gazetę. 

Ale po takim artykule czekam na kolorowe okładki "Prawie pożarł mnie sedes"...

Artykuł jest napisany tak, że normalny człowiek po prostu nic nie rozumie. Normalny = taki, który od gazety codziennej oczekuje opisu rzeczywistości, nie fikcji. 

Żadne mleko się nie rozlało, to po prostu kolejny "coming out" mentalnej pleśni, która zbiera się na tym i innych środowiskach od lat. Próba zaistnienia tematem dupy przez ludzi tak żałosnych i pomijalnych, że nie zauważyłbyś ich nawet podczas sprzątania mieszkania. 

Gdybyśmy zaczęli pisać do Wyborczej o tym, że erpegi kształcą i teatr i wyobraźnia i nauka matematyki i sesje dla negocjatorów ONZ, to brzemilibyśmy głupio i tak, jakbyśmy chcieli maskować gwałty na sesjach. 

I przede wszystkim kłamalibyśmy, bo erpegi niczego nie rozwijają, co najwyżej właśnie takie wykwity. 

Poszaleliście z tym PRem? "Jestem Franek, lubię wyobrażać sobie rzeczy, których nie ma, to bardzo praktyczna i potrzebna cecha!"... ;)

27-03-2014 11:16
Scobin
   
Ocena:
+8

@jakkubus

Jakość GW jest idealnie obojętna dla tej notki. Za to wpływ, jaki wywiera GW na popularne opinie, obojętny bynajmniej nie jest.

@Squid

Wiadomo, że jedna osoba nie zbawi świata. Ale tutaj tak naprawdę nie chodzi tylko o gwałty na sesjach – chodzi również o atmosferę, która powstaje, gdy ktoś o takich rzeczach pisze (a więc np. zrzucanie winy na "przewrażliwioną dziewczynę" zamiast zauważenia, że podstawowy problem leży po stronie sprawców symbolicznej przemocy).

27-03-2014 11:20
Cherokee
   
Ocena:
+5

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą: paywalla Wyborczej obchodzi się prosto. Kopiujecie tytuł artykułu do wyszukiwarki Google'a i klikacie na link do artykułu, który pojawi się w wynikach wyszukiwania. Macie ten sam artykuł ale bez restrykcji. 

27-03-2014 11:21
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Bardzo dobrze, że powstał taki artykuł w łopinio odtwórczej gazecie! Może wincy najaranych gimbów i licbusów zainteresuje się tą naszą małą, kazirodczo małą wręcz już, niszą.

Żeby to nasze gówniane bagienko było widoczne, to właśnie trzeba je rozdeptać, rozkopać i roznieść gdzie się da, choćby i na butach.

27-03-2014 11:39
Szponer
   
Ocena:
+6

Niestety znowu skończy się tak samo, jak ostatnio, czyli jedna strona będzie krzyczeć, że problemu nie ma i co to za głupoty, a druga, że problem jest, a i tak nikt nie będzie szukał porozumienia.

Ja rozumiem, że jakości GW można się czepiać, ale nie potrzebuję GW, by wiedzieć, że ludzie robią takie rzeczy. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, że są ludzie, którzy uważają gwałt za fajny dodatek do sesji [abstrahuję od sytuacji, kiedy wszyscy się na to zgadzają, jest to uzgodnione itd.] bo przecież "tru realizm" i inne tego typu wytłumaczenia. Nie wiem, co jest w tym fajnego lub ciekawego, ale może ja się nie znam, bo jestem przewrażliwioną kobietą czy coś.

27-03-2014 11:39
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6

podstawowy problem leży po stronie sprawców symbolicznej przemocy).

Podstawowy problem leży w tym, że to wszystko jest nieprawdziwe. I popularną opinię należy na to uczulić - wtedy sama zada pytanie, po co było to pisać.

Jeśli większym problemem jest przemoc symboliczna niż dostępność i jakość np. usług ochrony zdrowia, to autor(ka) żyje w innym kraju i w innym świecie. Mszczą się lata nabywania przekonań, że nauki społeczne, ludologia czy analiza dyskursu to rzeczy przedstawiające jakąkolwiek wartość.

Najlepszym PRem dla nas w tej chwili byłoby wyśmianie tego artykułu z perspektywy nie graczy, ale codziennych ludzi. "O czym jest ten artykuł?" powinno być naszym podstawowym pytaniem, bo on nie opisuje problemów rzeczywistości tylko wyśnione problemy wąskiej grupy bardzo zagubionych ludzi. I wtedy pokażemy, że nasze podejście do rzeczywistości jest normalne, a Wyborcza po prostu przekroczyła już pewną (kolejną) granicę zatracenia. 

Ja rozumiem, że jakości GW można się czepiać, ale nie potrzebuję GW, by wiedzieć, że ludzie robią takie rzeczy

Ludzie na co dzień robią nieporównywalnie gorsze rzeczy naprawdę. Pisanie o tym, co robią na niby to po prostu kolejny etap ogłupiania społeczeństwa...

27-03-2014 11:40
74054

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Krecie, musimy więc rzucić na pożarcie ludu jakieś łosie ofiarne. Proponuję wrzucić młotkogłowych warhammerowców, wszak tam czci się slanessha.

Albo DDki, przeca kiedyś w Ameryce jakiś kult szatana dokoła tego wyrósł, etc.

27-03-2014 11:43
Scobin
   
Ocena:
+1

@Kret69

Jeśli należy pisać tylko o rzeczach takich jak opieka zdrowotna, to co my tu jeszcze robimy? Hajda do Somalii!

To znaczy chyba przynajmniej Ty musisz jechać do Somalii, żeby zachować konsekwencję. ;-)

27-03-2014 11:53
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5

Należy pisać o rzeczach, które dzieją się NAPRAWDĘ. W Polsce dzieje się naprawdę bardzo dużo rzeczy, o których należy pisać. Tylko mało kto ma jaja,  bo potem można mieć nieprzyjemności.

Łatwiej tak o, popitolić.

A wytłumacz mi logikę, czemu do Somalii? I czemu ja muszę jechać? 

27-03-2014 12:02
Szponer
   
Ocena:
+4

"Ludzie na co dzień robią nieporównywalnie gorsze rzeczy naprawdę. Pisanie o tym, co robią na niby to po prostu kolejny etap ogłupiania społeczeństwa..."

To żaden argument, że są gorsze rzeczy. Oznacza to tylko tyle, że jest więcej problemów, na które trzeba zwrócić uwagę.

27-03-2014 12:12
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Argumentem jest, że robią je NAPRAWDĘ. Nie na niby.

Ten opisany wymysł nie jest problemem.

A kto ze mną grał wie, że nie lekceważę tych kwestii na grze. Po prostu sama gra nie jest problemem społecznym, pisanie o niej przez Wyborczą to jakaś paranoja.

27-03-2014 12:14
Scobin
   
Ocena:
+3

Bo w Somalii dzieją się naprawdę poważne rzeczy, a nie jakieś tam erpegi. :)

A to, co opisano w tekście, oczywiście problemem jest. Choć na mniejszą skalę, niż sugeruje artykuł. RPG to normalna część życia, nie wymieniamy mózgów na czas sesji (podobnie jak nie wymieniamy ich, oglądając filmy lub czytając książki).

27-03-2014 12:17
Qbuś
   
Ocena:
+3

Ja tylko dorzucę od siebie pewien szczegół formalny w zasadzie. Z RPG mam zerową styczność, więc problemu nie znam, ale chciałem dodać, że sama rzecz dotycznie nie "głównego" papierowego wydania Wyborczej, a Dużego Formatu - samodzielnego dodatku reporterskiego, który skupia nie skupia się raczej na codziennych problemach i doniesieniach.

27-03-2014 12:19
Squid
   
Ocena:
+1

Argumentem jest, że robią je NAPRAWDĘ. Nie na niby.

Ten opisany wymysł nie jest problemem.

A kto ze mną grał wie, że nie lekceważę tych kwestii na grze. Po prostu sama gra nie jest problemem społecznym, pisanie o niej przez Wyborczą to jakaś paranoja.

Obelgi i zniesławienie też nie są naprawdę.

Prasa może zajmować się nie tylko problemami dotykającymi dużej części społeczeństwa, ale też sprawami jednostek; podobnie, mam wrażenie, działa np. Sprawa dla reportera w TV.

27-03-2014 12:20
Repek
   
Ocena:
+3

@Scobin

Ale jaki PR? Kobiety i mężczyźni opowiedzieli o swoich doświadczeniach. Mieli opowiadać o tym tak, żeby tylko wizerunek hobby RPG przy okazji nie ucierpiał?

Dobrze, że ten artykuł w końcu się ukazał. Pamiętam, jak autorka zbierała dane jakieś pół roku temu i opowiadała o tym, co jej ludzie mówią w prywatnych rozmowach. Obawiałem się, że to się nie ukaże.

Pozdrawiam

27-03-2014 12:23
Agrafka
   
Ocena:
+5

Repek - chyba po raz pierwszy się zgadzam. Z jednym "ale". Naprawdę brakuje informacji, że to margines. My to wiemy. Ale czy przeciętny człowiek, który nie zna erpegów to wie?

27-03-2014 12:30
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4

Jakich doświadczeniach? Doświadczeniach "przemocy symbolicznej"? 

Mam to codziennie czytając lub oglądając wiadomości, a nikt się nade mną przez to nie pochyli z troską... ;)

27-03-2014 12:31
Gniewko
   
Ocena:
+4

Zajebiście, grupka laseczek z którymi nikt nie chce grać robi aferę z niczego. O książkach też napiszcie, że tam gwałcą. O, a na "Ostatnim tangu w Paryżu" gwałcą z użyciem kostki masła!

Brawo, brawo, nikt mnie nie lubi to rozwalę fandom.

27-03-2014 12:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.